W biznesie liczy się nie tylko talent, upór, ale także autentyczność. Niedawno znalazłem kilka pamiątek z Kijowa, gdzie mieszkałem i pracowałem w 2007 roku. Powróciło też wtedy kilka wspomnień. Między innymi to, że żyłem wtedy w tzw. „szklanej szafie”, czyli wszyscy wiedzieli, że jestem gejem, ale zapytany wprost, zaprzeczałem.

Prawdę znało wówczas kilka najbliższych osób w moim życiu. Do tej pory zastanawiam się, czemu byłem tak bardzo przerażony. Coming out w biznesie i pracy był czymś dla mnie potrzebnym. Może powodem było dorastanie w ortodoksyjnie katolickiej rodzinie, gdzie każdy za swoje porażki i życiowe niepowodzenia obwiniał Żydów, gejów albo polityczną lewicę? W szkołach, do których uczęszczałem, najgorszą obelgę, którą ktoś mógł rzucić na korytarzu było „ty geju!”. Słyszałem też wtedy masę traumatycznych historii ludzi, którzy zostali pobici na polskich ulicach ze względu na swoją orientację lub pracowników tracących etat tylko dlatego, że szef podejrzewał ich o homoseksualizm.

Życie w „szklanej szafie”

Jak widzicie, nie zawsze byłem odważnym, silnym i pewnym siebie facetem, który wie czego chce. Potrzebowałem trochę czasu, żeby zrozumieć, że tak jak ktoś posiada niebieskie oczy albo kręcone włosy i jest to naturalne, tak samo może być gejem i jest to też naturalne.

W 2007 roku, kiedy wróciłem z Kijowa do Warszawy, odczułem dość mocno ciężar ukrywania prawdziwego siebie. Podjąłem więc kroki, aby wyjść ze swojej szafy. Miałem wtedy wyjątkowe szczęście, bo pracowałem w Agorze, firmie, która wspierała różnorodność na wiele sposobów.

Uwierzcie jednak, 10 lat temu byłem w takim samym momencie, w którym teraz jest wielu młodych specjalistów i przedsiębiorców (wielu znam z różnych portali czy spotkań u wspólnych znajomych). Nadal boją się wyjść z szafy i cały czas walczą sami ze sobą.

Biznesowy outing

Na szczęście świat się zmienia. Polska niestety dużo wolniej, ale wygląda już inaczej niż w 2007 roku, kiedy to John Browne, Lord Browne of Madingley, zrezygnował z pełnienia funkcji CEO w brytyjskim koncernie BP, po tym jak został wyoutowany przez tabloid The Mail.

Browne nie łudził się, że po tym fakcie nadal będzie pełnić czołową funkcję w państwowej spółce.

Dla headhunterów byłem kontrowersyjny i niemożliwy do obsługi – wspomina w swojej książce „Glass Closet”.

W innym fragmencie czytamy:

Spędziłem cztery dekady mojego zawodowego życia, ukrywając część mojej tożsamości. Bycie w szafie nie wyszło na złe mojej karierze, ale wyjście z niej wiązało się z wielkim osobistym kosztem. Mam nadzieję, że książka „The Glass Closet” da odwagę innym biznesmenom i przedsiębiorcom, uniknąć tego samego błędu, który popełniłem i pozwoli im wnieść w biznes nie tylko umiejętności, ale całych siebie.

Coming out w miejscu pracy coraz częściej przestaje być problemem. Trudności w pracy nastręcza jednak pełna otwartość. Jednak koszt, który możemy ponieść, rekompensują zalety coming outu, dzięki któremu można pozbyć się stresu związanego z wiecznym ukrywaniem się – tego, czy ktoś nas zobaczy, rozpozna w klubie, a może na portalu randkowym.

Osobiście powiem, że wyjście z szafy wpłynęło korzystnie na moją pracę, życie zawodowe i biznes. Nie szukam już wszędzie potencjalnego zagrożenie w byciu wyoutowanym na spotkaniach, firmowych imprezach czy w innych sytuacjach.

Coming out w biznesie to same korzyści

Coming out pozwolił mi również na zbudowanie głębszych relacji w pracy (z klientami i współpracownikami), zburzył bariery niezrozumienia, dał możliwość bycia sobą i podniósł moją produktywność. Jako respektowany członek zespołu aż chciałem dzielić się wiedzą i osobistymi doświadczeniami, które mogły wpłynąć korzystnie na projekt tworzony ze współpracownikami.

Dla środowiska zawodowego, w którym się obracasz, coming out stanowi też jasny komunikat odnośnie twojej odwagi i otwartości, co dodatkowo przedstawia cię w korzystnym świetle. Wyjście z szafy jest także dobre dla zdrowia.

Dorosłe osoby LGBT, które są wyoutowane, osiągają w pracy ten sam poziom zadowolenia, zdrowia i satysfakcji ze swoich stanowisk, co osoby heteroseksualne. Dodatkowo wyoutowani geje i osoby biseksualne znajdują się w grupie niższego ryzyka, jeśli chodzi o depresję, a ponadto są zdrowsi fizycznie i bardziej zaangażowani w swoje obowiązki niż heteroseksualni koledzy i koleżanki. Coming out jest po prostu zdrowy.

Jak zrobić coming out w biznesie?

Jeśli chcesz wyjść z szafy w swoim miejscu pracy, przed swoimi pracownikami czy partnerami biznesowymi, Human Rights Campaigns radzi, abyś zadał sobie najpierw pytanie, jaka jest atmosfera w pracy, czy są już w niej wyoutowani pracownicy? Czy ludzie w pracy dużo rozmawiają o swoim życiu osobistym? Kiedy już to ocenisz, możesz podjąć te praktyczne kroki:

  1. Zidentyfikuj kogoś, kto jest osobą LGBT lub jest sojusznikiem LGBT i porozmawiaj z nim najpierw.
  2. Weź głęboki oddech. Współpracownicy na pewno często będą zadawać pytania, jak rozmawiać z „takimi” osobami czy jakie masz stanowisko wobec problemów społeczności LGBT. Im zwyczajniej będziesz się zachowywał, tym bardziej prawdopodobne, że pójdą za twoim przykładem.
  3. Zrób plan. Możesz zacząć od zaadresowania powiązanych z LGBT newsami, filmami, książkami czy innymi tematami, które będę początkiem rozmowy o twoich poglądach.
  4. Zaproś partnera lub partnerkę na imprezę firmową albo poproś, żeby któregoś dnia odebrał / -a cię z pracy.
  5. Zachowuj się naturalnie i spokojnie. Najważniejszą rzeczą jest znormalizowanie całej sytuacji. To, że masz inną orientację seksualną, nie czyni cię gorszym pracownikiem, pracodawcą, ekspertem.

Niestety, wiele osób na świecie, w krajach gdzie bycie sobą jest penalizowane albo spotyka się z wielką nienawiścią, nadal nie może być otwarcie sobą – oznaczałoby to nie tylko utratę pracy czy możliwości awansu, ale także wystawienie się na wielkie niebezpieczeństwo.

Mam niesamowite szczęście, które doceniam, bo wokół mnie, w mojej branży znam wiele osób, które wspierają różnorodność.

Dzięki nim mogę być sobą, a bez tego nikt z nas nie jest w stanie być dobrym szefem, liderem, trenerem, osobą, która sięga odważnie po to, co chce w pracy i w… życiu.

(Przeczytano 471 razy, z czego 1 razy dzisiaj)

Dodaj komentarz