Rozmyślam dzisiaj o… relacjach. A dokładnie o tym co znaczy „dobra relacja”, a jakie są „relacje złe”.

Od kilku tygodni w mojej głowię kłębią się i gotują, doprowadzając prawie do eksplozji, różne myśli. Do podjęcia są bardzo trudne decyzje, są też sprawy, które wymagają konkretnego rozwiązania.

I człowiek czasem odsuwa te decyzje w czasie. Daje jeszcze szansę na rozwój wydarzeń i wypadków, może na jakiś znak. I w ramach niezajmowania się tematem, ów człowiek scrolluje sobie fejsa, a tam nagle „boom”, prosto między oczy…

Jeśli bywasz pomijany, subtelnie obrażany, bezmyślnie zapominany lub łatwo lekceważony przez ludzi, z którymi spędzasz najwięcej czasu, robisz sobie niesamowitą krzywdę, nadal oferując im swoją energię i obecność. Prawda jest taka, że nie jesteś dla wszystkich i nie każdy jest dla ciebie – czytam na thoughtcatalog.com.

Przestań kochać na siłę

I to nie jest żadna wiedza tajemna. Ot! Logika, zdrowe podejście. Ale nawet ja czasem zapominam, że w zasadzie życie i relacje są bardzo proste. Że nie powinny dewastować emocjonalnie. Jednak wielką sztuką jest wytrwać w tej prostocie i o niej, po prostu, pamiętać. Sztuką jest też uświadomić sobie, że im dłużej pozostajemy mali w znajomościach z ludźmi używającymi nas jak poduszki, dodatkowej opcji, dla których jesteśmy terapeutami i strategią w radzeniu sobie z emocjami, tym dłużej trzymamy się poza tym czego pragniesz.

A największą sztuką jest egzekwować to w prawdziwym życiu. Na co dzień. Jest to być może najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek będziesz musiał zrobić, ale także jedna z najważniejszych. Przestań na siłę dawać swoją miłość tym, którzy nie są gotowi, żeby cię kochać. Zaprzestań prowadzić trudne rozmowy z tymi, którzy nie chcą się zmieniać. Przestań dawać swój czas ludziom, którzy są obojętni na twoją obecność. Przestań traktować priorytetowo osoby, dla których jesteś tylko pewną opcją.

Bo w naprawdę dobrych relacjach tak to nie wygląda.

W dobrych relacjach…

kupuje się komuś kanapki, jeśli nie miał czasu zjeść lunchu w pracy a spotykacie się zaraz po niej, żeby krzyczeć razem na manifestacji, siedzi się na trawie nad Wisłą i obserwuje refleksy świateł na wodzie.

W dobrych relacjach…

opowiada się historie o tym jak przylepiało się do sufitu, świecące naklejki w kształcie gwiazdek i udawało, że łóżko do rakieta kosmiczna. Wychodzi się na miasto bez planu, żeby koniec końców, skrywać się w bramie przed deszczem, sącząc miętowe drinki i gadając o wszystkim i o niczym.

W dobrych relacjach…

chodzi się do takich miejsc, do których człowiek nigdy w życiu sam by nie poszedł. Niezależnie czy jest to mordownia na Pradze czy podrzędna pizzeria na obrzeżach miasta. W tych dobrych relacjach radość sprawia i wspólny wypad do klubu i nocny spacer po zasypanym śniegiem lesie. A nawet brodzenie w zaspach i „robienie orłów”.

Dobre relacje są wtedy…

kiedy nie musisz na siłę podtrzymywać kontaktu. Nie ma uczucia, że jest czegoś za mało albo za dużo. Przekonywania do swoich racji, oceniania, ukrywania swoich poglądów, opinii i uczuć. Nie ma silenia się na bycie kimś, kim się nie jest. I nie ma się poczucia, że coś jest bez sensu i bez znaczenia.

W dobrych relacjach…

nie ma żadnego musisz. Nie ma rezygnowania z siebie dla kogoś, tylko żeby poczuć większą akceptację z drugiej strony. I nie ma tego poczucia, że ktoś jest za dobry i zasługuje na więcej, niż jesteś w stanie zaoferować.

W dobrych relacjach…

nie musisz wciągać brzucha, nosić wąsów, farbować włosów, zapuszczać brody, trymować klaty, chodzić na brunche, pić rano prosecco, balować co piątek, znać się na fizyce kwantowej albo czytać miliona książek, o których potem opowiadasz czy uczyć się mandaryńskiego.

Dobre relacje…

nie opierają się na byciu kimś innym, a na pewno nie kimś, kim nie chcesz być. Jeśli masz obawy, że kiedy przestaniesz się starać, że kiedy przestaniesz się „przydawać”, zaspokajać potrzeby drugiej strony, zostaniesz wykluczony, a nawet wymazany z czyjegoś życia – nie jest to dobra relacja.

Każda dobra relacja…

opiera się na szacunku i braniu pod uwagę zdania, emocji, uczuć i potrzeb drugiej osoby. Masz więc prawo czasem nie być oparciem dla kogoś. Masz prawo być zagubionym. Nawet liczyć, że to druga strona wyciągnie do Ciebie rękę i wskaże Ci na mapie punkty nawigacyjne.

To wtedy jest dobra relacja

Bo dobra relacja to zrozumienie i zaakceptowanie kogoś. A w zrozumieniu i akceptacji jest wszystko – i troska, i miłość, i czułość. Nie usztywniajcie się, nie wciągajcie brzuchów, akceptujcie siebie i innych. A jeśli ktoś nie chce Was lubić za to jacy naprawdę jesteście, nie traćcie czasu.

Prawda jest taka, że nie jesteście dla wszystkich i nie każdy jest dla Was. Dlatego gdy znajdziesz osoby, z którymi możliwa jest prawdziwa przyjaźń, miłość lub związek – to jest tak wyjątkowe: będziesz wiedział, jak jest to cenne. I pielęgnuj to. Ale im więcej czasu spędzasz próbując zmusić kogoś, żeby cię kochał, podczas gdy on nie jest w stanie, tym dłużej pozbawiasz się tego połączenia. Ono gdzieś czeka na ciebie. Na tej planecie są miliardy ludzi i wielu z nich spotka się z tobą na twoim poziomie. W miejscu, w którym jesteś, przyłączając się do ciebie w drodze, którą zmierzasz.

Życie lubi równowagę. Dacie tylko szansę sobie i innym, a wolna przestrzeń w sercu, wypełni się szybciej niż myślicie.

Zdecyduj więc, że zasługujesz na prawdziwą przyjaźń, prawdziwe zaangażowanie i głęboką miłość. I znajdź tych, którzy mają zdrowe podejście i chcą Ci ją także dawać.

(Przeczytano 369 razy, z czego 1 razy dzisiaj)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.