Politycy w social media

Politycy w social media: niedbałość o język i niezrozumienie kanałów komunikacji

Social media to nie tylko narzędzie komunikacji, ale także kształtowania postaw społecznych. Politycy szczególnie więc powinni zwracać uwagę na język. Stosowanie języka nienawiści daje przyzwolenie na to innym. Tak samo jest z kłamstwami czy manipulacją.


Polskiej polityce w mediach społecznościowych nadal brakuje konwersacyjnego charakteru. Politycy niechętnie dyskutują o sprawach bieżących, mniej chętnie gotowi są bronić swojego stanowiska w komentarzach, edukować wyborców lub opozycję – czyli robić wszystko, czego podstawą jest umiejętność rozmowy. Zamiast tego, w obliczu odmiennego zdania, często w ogóle nie odpowiadają na pytania – bez znaczenia, czy są one łatwe, trudne czy też prowokacyjne.

Z jakich kanałów komunikacji korzystają politycy?

Polscy politycy wykorzystują dokładnie te same kanały, których używają politycy zagraniczni. W pierwszej kolejności jest to więc Twitter, a w drugiej Facebook. Według Social Media Index przygotowanego przez Sentione niemal 50% dyskusji politycznych toczy się właśnie na Twitterze, zaś na Facebooku zaledwie 24%.

Ale nie ma co się dziwić. Konsekwencją wpisów na Twitterze były wybuchy rewolucji, jak choćby te w Mołdawii i Tunezji, a ponadto miało miejsce kilka skandali z udziałem głów państw – w tym także Prezydenta USA – Donalda Trumpa. Portal zyskuje na sile jako jedno z głównych i wiarygodnych mediów informacyjnych.

Bez Twittera nie ma dziś polityki, zarówno tej międzynarodowej jak i rodzimej. Informacje rozchodzą się tam błyskawicznie, a swoje profile posiadają prawie wszyscy politycy, partie oraz organizacje rządowe (od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów po byłych parlamentarzystów).

Twitter opłacalny, ale trudny

Dzięki Twitterowi politycy mogą reagować na bieżące wydarzenia polityczne. Nie są przy tym narażeni na bezpośrednią krytykę i niekorzystne komentarze. Mniej oficjalna, swobodna forma przekazu daje im większe pole do wypowiadania się bez utraty najważniejszych walorów informacyjnych. Ale o ile rozumieją to politycy anglojęzyczni, o tyle o komunikację w obie strony, opartą na merytoryce i dyskusji, dużo trudniej nad Wisłą.

Wynika to ze strachu przed rozmową i wymianą opinii. To, co robimy w mediach społecznościowych, jest publiczne. Łatwo palnąć gafę, narazić się na śmieszność, przekroczyć granicę dobrego smaku albo zaniechać kulturę dyskusji w dość emocjonalnych wpisach. Dodatkowo większość polskich polityków to zazwyczaj ludzie z grupy wiekowej 50+, którzy są często zmuszani do aktywności w Internecie przez partyjnych dysydentów, świadomych potęgi Internetu. Ale robią to bez serca, nie potrafią odnaleźć się we współczesnym labiryncie mediów społecznościowych.

Nowe pokolenie polityków lepiej rozumie social media

Zmiany przynosi nowe pokolenie polityków, którzy „czują” media społecznościowe i wiedzą, że to najlepszy kanał nie tylko promocji, lecz także informowania wyborców o swoich działaniach. Ale nie tylko… Media społecznościowe to doskonałe miejsce taniego budowania świadomości własnej marki. Serwisy takie jak Twitter lub Instagram ułatwiają dotarcie do millenialsów i generacji Z. Social media to także świetne miejsce do nasłuchiwania nastrojów społecznych czy narzędzie mobilizacyjne wyborców, sympatyków do działania.

Politycy w social media i udane kampanie

Dobrym przykładem takiej Kampanii może być kampania brytyjskiej Partii Pracy, która kilka lat temu zmieniła całą strategię obecności w mediach społecznościowych. I mimo że wówczas Jeremy Corbyn nie został premierem, to wysiłek, który włożono w dostarczanie odpowiednich komunikatów do właściwych grup wyborców, był tytaniczny. I opłacalny, szczególnie, że kampania Corbyna zaowocowała większą liczbą mandatów dla Partii Pracy w Izbie Gmin i 40% poparciem.

Jest też choćby zwieńczona sukcesem kampania Leo Varadkara – od 2017 lidera Fine Gael oraz taoiseach (premiera) Irlandii. Varadkar często powtarzał, że media społecznościowe to idealne narzędzie, żeby zbliżyć wyborców do rządu, Narzędzie które ma zapewnić odpowiednią komunikację między różnymi grupami interesów. W czasie swojej kampanii używał #CampaignforLeo, wysyłał newslettery oraz wypuścił serie edukacyjnych i informacyjnych klipów wideo.

Nie można też zapominać o Justinie Trudeau, premierze Kanady, który powinien być dla każdego polityka wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o wykorzystanie mediów społecznościowych, ale także otwartość i ogromną komunikatywność z różnymi grupami interesów – nieważne czy chodzi o naukowców, sportowców, społeczność LGBT+ czy mniejszości religijne.

Politycy w social media bliżej elektoratu

Media społecznościowe niewątpliwie zbliżają polityków do wyborców. Niestety przy jednostronnym wypychaniu newsów i braku poprawnej komunikacji jesteśmy skazani na wyborczą papkę. Politycy, jak wszystkie osoby publiczne, mają też bezpośrednie przełożenie na postawy społeczne.

Ta aktywność polityków w mediach społecznościowych może mieć realny wpływ na rzeczywistość. Dobrą ilustracją takich działań może znów być Donald Trump i wypuszczane przez niego na Twitterze fake newsy. Jak ten yen o Iranie, który wystrzelił rakiety przeciw Izraelowi. Zdementowany w końcu przez Fox News.

Polscy politycy w social media

Podam też przykład z polskiego podwórka. Posty prawicowych polityków nawołujących do nienawiści albo mające ośmieszyć w bardzo złym stylu opozycję polityczną. Przykładem może być też zdjęcie płaczących Grzegorza Schetyny i Donalda Tuska, które pojawiło się na profilu facebookowym Patryka Jakiego. Po meczu mistrzostw świata, w którym Niemcy przegrały z Meksykiem 0:1. Zdjęcie opatrzone było komentarzem „Nasi przegrali z Meksykiem”. Zdjęcie pochodziło z pogrzebu Sebastiana Karpiniuka, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Zarówno forma przekazu jak i jego treść były nieodpowiednie i nielicujące z pełnioną przez Patryka Jakiego funkcją.

Nie można też pominąć słynnych, pogardliwych i podsycających nienawiść wobec różnych grup społecznych wpisów posła PiS, Krystyny Pawłowicz. Takim bez wątpienia był ten, w którym odniosła się do samobójstwa 14-letnia Kacpra, prześladowanego w szkole przez homofobicznych kolegów.

Pojawiły się w jego następstwie liczne apele o zgłaszanie wpisu Facebookowi, ale też o zablokowanie samej posłanki. Sama poseł Krystyna Pawłowicz tłumaczyła potem, że jej wpis był spokojny. „Stwierdziła w nim” jedynie, że „ideologie lewackie demoralizują dzieci, propagują nienaturalne postawy i zachowania”.

Social media to nie tylko narzędzie komunikacji

Social media to nie tylko narzędzie komunikacji, ale także kształtowania postaw społecznych. Politycy szczególnie więc powinni zwracać uwagę na język, którego używają. A także na sposób, w jaki się wypowiadają – stosowanie języka nienawiści daje przyzwolenie na to innym. Tak samo jest z kłamstwami czy manipulacją.

(Przeczytano 569 razy, z czego 1 razy dzisiaj)

Related Posts